Title Image

Kot mięsożerca – co za tym przemawia?

Kot mięsożerca – co za tym przemawia?

Ilość marek karm w dzisiejszych czasach potrafi przyprawić miłośników zwierząt o zawrót głowy. Sklepy internetowe oraz stacjonarne oferują wiele rodzajów zachęcając nas kolorowymi etykietami przedstawiającymi produkt w samych superlatywach. Możemy śmiało stwierdzić, że marketing to nie wszystko i za wyżej wspomnianymi zaletami może kryć się haczyk w postaci napisanego małymi literkami składu, na który zawsze warto zwracać uwagę przy wyborze pełnowartościowego posiłku dla naszego pupila. Internetowe grupy huczą na temat braku zbóż w diecie kota, dlatego do odpowiedzi wywołamy ważny aspekt mięsożerności kotów. Spróbujemy rozstrzygnąć, jaka jest podstawa tego stwierdzenia.

Chcąc rozpatrzeć temat mięsożerności musimy cofnąć się do fizjologii kotów jako gatunku. Zagłębimy się w aspekty biochemiczne i metaboliczne łączące się z funkcjonowaniem kotów, których głównym pokarmem potrzebnym do prawidłowego rozwoju jest mięso. Należy zawsze pamiętać, że kotów i psów pomimo analogicznej budowy przewodu pokarmowego nie należy rozpatrywać tak samo pod względem żywienia z kilku zasadniczych względów. Dzicy przodkowie kotów byli względnymi mięsożercami, polującymi na zwierzynę z jedynie śladową ilością węglowodanów. Ewolucyjnie metabolizm oraz uwarunkowania fizjologiczne kotów domowych zaadaptowały się do diety ściśle mięsnej, co potwierdzają funkcje ich przewodu pokarmowego.  Rozwinęły one w swoim organizmie różne przystosowania w trawieniu węglowodanów oraz ich przyswajaniu, a także w metabolizmie białka i kwasów tłuszczowych doprowadzając do specyficznych wymagań żywieniowych.

Co charakteryzuje fizjologię kotów w kwestii białka?

  1. Dużo wyższe zapotrzebowanie na białko w porównaniu z wszystkożercami i roślinożercami.
  2. Wyjątkowo duże zapotrzebowanie na aminokwasy budujące białka: m.in. metioninę, cysteinę, taurynę, argininę.
  3. Wysoka aktywność enzymów biorących udział w katabolizmie białek.

Zapotrzebowanie na argininę u kotów jest wyjątkowo ważne, a ich wrażliwość na niedobory tego aminokwasu szczególnie wysoka! Podczas, gdy jej niska zawartość w posiłkach u psów może spowodować jedynie okresowe wymioty, to u kotów może mieć poważne konsekwencje skutkujące nawet śmiercią.

Ważnym aspektem jest podaż tauryny – aminokwasu, który jedynie w znikomych ilościach produkowany jest w kocim organizmie a w większości musi być dostarczany w postaci pokarmu. Tauryna stanowi niezbędny element do prawidłowego rozwoju naszych kocich podopiecznych – znajduje się głównie w białkach pochodzenia zwierzęcego. Aby nie skłamać taurynę również znajdziemy w roślinach lecz jej zawartość zdecydowanie nie będzie zaspokajała potrzeb żywieniowych kota. Rola tauryny dotyczy głównie trawienia. Łączy się ona z kwasami żółciowymi i tworzy sole, niezbędne do prawidłowych procesów zachodzących w jelitach. Bierze udział w bardzo ważnych mechanizmach fizjologicznych takich jak osmoregulacja, transport jonów, stabilizacja błon komórkowych, przeciwutlenianie oraz stanowi istotny element dla układu odpornościowego. Niedobór tauryny u mruczków może objawiać się problemami zdrowotnymi do których zaliczymy w pierwszej kolejności zanik siatkówki, kardiomiopatię rozstrzeniową natomiast w zakresie rozrodu zaburzenia rozwojowe, deformacje i kłopoty z układem nerwowym u kociąt. Gotowe, komercyjne karmy pełnoporcjowe w dzisiejszych czasach zawierają z reguły odpowiednią ilość tego aminokwasu – niektóre zaniżoną, inne nawet kilkukrotnie przekroczoną. Najczęstszą przyczyną niedoborów tauryny jest nieprawidłowe zbilansowanie diety „domowej” u kotów, która oparta jest o stołowe resztki lub ceniony ale wymagający sporo uwagi w ułożeniu BARF.

Białka oraz aminokwasy stanowią również szczególnie ważny składnik warunkujący prawidłową pracę układu nerwowego kotów. Dlaczego? Istnieją przesłanki, że koty – małe ssaki z proporcjonalnie dużym mózgowiem mają bardzo duże zapotrzebowanie na glukozę w mózgu. Oszacowano, że zapotrzebowanie to jest na poziomie blisko 30%, podczas gdy u człowieka – choć znacznie większego i o większej masie narządów wynosi ono 44%.  Różnica procentowa względem masy ciała obu gatunków wcale nie jest duża 😊 Aby zaspokoić to zapotrzebowanie glukoza produkowana jest u kotów de novo z aminokwasów.

Czemu z aminokwasów? Jest to silnie związane z rodzajem pokarmu jaki dostępny był dla przodków współczesnych kotów (drobne gryzonie i inne mniejsze od nich zwierzęta leśne i polne). Z biegiem czasu kotowate przystosowały się do przetwarzania białka (jako głównego składnika pokarmowego pobieranego na wolności) na węglowodany, stąd też glukoza jako niezbędny do funkcjonowania układu nerwowego składnik produkowana jest u nich z aminokwasów. Co ważne u kotów pomimo udomowienia oraz życia u boku/w okolicy człowieka nie doszło do przystosowania się do ilości węglowodanów znajdujących się w serwowanych im posiłkach. Zaskakującym jest że nie wytworzyły stosownych mechanizmów pomimo faktu, że wytwarzanie glukozy z białka jest dużo bardziej kosztowne dla organizmów kocich niż produkcja jej z węglowodanów. Dla porównania weźmy psy – zestawienie genomu psa z wilkiem wykazało, że na przestrzeni czasu oraz udomowienia przystosowały się one do wykorzystania skrobi, co udowodniono poprzez pojawienie się ekspresji trzech konkretnych genów odpowiadających za jej trawienie oraz późniejszy wychwyt glukozy. W przypadku kotów natomiast poziom wykorzystania węglowodanów jest taki sam, jak w przypadku ich dzikożyjących kuzynów.

Koty są więc uznawane są za gatunek o niskiej „elastyczności metabolicznej”. Co kryje się za tym stwierdzeniem?  Wszystkożercy i roślinożercy mają zdolność adaptacji do różnych poziomów białka lub węglowodanów, jakie przyjmowane są w ich diecie. Gdy karmione są karmą o wysokiej zawartości białka to aktywność kataboliczna aminokwasów, enzymów wątrobowych i nerkowych zwiększa się, przy jednoczesnym ułatwianiu usuwania nadmiaru azotu z organizmu. W tym momencie stwierdzono, że w przypadku kotów takowa adaptacja istnieje natomiast nie jest ona tak efektywna jak u powyższych. Koty zatem nie są tak elastyczne w swoim metabolizmie jak inne gatunki i proces ich przystosowywania się do „zmian dietetycznych” (niezależnie czy dotyczą białek czy węglowodanów) jest znikomy.

Co charakteryzuje fizjologię kotów w kwestii węglowodanów?

Koty mają bardzo małą zdolność do trawienia skrobi. Aktywność amylazy jelitowej (enzymu odpowiedzialnego za ten proces) jest obniżona względem innych gatunków zwierząt. Ich organizmy charakteryzują się również niską aktywnością maltazy, laktazy i sacharazy, co sprawia że wszelkiego rodzaju dwucukry odpowiednio maltaza, laktoza (mleko!) oraz sacharoza nie są wydajnie rozkładane do przyswajalnych dla kotów związków. Dodatkowo, zgodnie z badaniami we wszystkich obszarach jelita cienkiego u kotów tempo wychwytu glukozy jest blisko dwukrotnie wolniejsze niż u psów!

Ważne są także aspekty anatomiczne dotyczące budowy przewodu pokarmowego i długości poszczególnych odcinków jelit oraz funkcji ich błon śluzowych! Gdy skrobia zostanie strawiona dochodzi do rozłożenia jej na monosacharydy – czyli glukozę oraz galaktozę. Związki te fizjologicznie powinny zostać zaabsorbowane przez kosmki jelitowe. Anatomicznie można uznać, że koty mają ograniczoną zdolność absorpcji monosacharydów ze względu na stosunkowo krótszą długość jelita cienkiego względem innych gatunków. To stwierdzenie nie jest jednak do końca prawdą, ponieważ pomimo krótszej długości jelita cienkiego posiadają one znacznie większą niż u psa powierzchnię chłonną błony śluzowej na tym odcinku. Co ciekawe, transport glukozy przez koci rąbek szczoteczkowy jelita jest bardziej efektywny niż np. u bydła czy królików! Różnica jednak jest taka, że wszystkożercy i roślinożercy potrafią dostosować transport glukozy do światła kosmków w zależności od ilości spożycia węglowodanów w diecie, natomiast koty nie posiadają tej regulacji (wspomniana wcześniej niska elastyczność metaboliczna).

Powyższe argumenty nie świadczą jednak o tym, że koty nie są w stanie trawić i wchłaniać węglowodanów w ogóle! Proces trawienia węglowodanów u kotów jest znacznie spowolniony i „utrudniony” względem psów, jednakże możliwy. Istotne w jego efektywnym zachodzeniu jest to, aby źródło węglowodanów w pokarmie (jeśli z jakiegoś powodu zmuszeni jesteśmy aby włączyć je w dietę) podane było w sposób odpowiedni. Podawanie kotom węglowodanów słabostrawnych lub nadmierną ilość wysokostrawnych, które nie mogą zostać strawione w jelicie cienkim spowoduje nasilenie procesu fermentacji mikrobiologicznej, co może doprowadzić w konsekwencji do pojawienia się wzdęć, biegunek i bólu brzucha.

Oczywiście pomimo powyższego tekstu należy wciąż pamiętać, że, wysokomięsna karma pozbawiona zbóż i z minimalną zawartością węgli jest podstawą kociej diety 😊

W kontekście metabolizmu węglowodanów czeka nas jeszcze jedna ciekawostka – u mruczków zaobserwowano bardzo niską aktywność glukokinazy wątrobowej oraz eksperymentalny brak ekspresji genu glukokinazy m.in. w wątrobie. Za co ona odpowiada? Za prawidłowy metabolizm węglowodanów w różnych narządach: w wątrobie, trzustce, przewodzie pokarmowym oraz mózgu.

W takim razie, skąd w suchej karmie tyle węglowodanów?

Większość właścicieli w dzisiejszych czasach karmi swoje koty karmą komercyjną, ponieważ jest to wygodne i ekonomiczne. Karmy te jednak mogą zawierać bardzo wysokie zawartości węglowodanów z jednoczesną minimalną zawartością białka i tłuszczu. Główną przyczyną tak wysokiej zawartości węglowodanów w komercyjnym, suchym pokarmie jest potrzeba utrzymania odpowiedniego kształtu karmy (kuleczki, chrupki, krokieciki) – węglowodany mają bowiem idealne właściwości wiążące.

Istnieją zagorzałe dyskusje na temat odpowiedniej ilości węglowodanów w karmie dla kotów – podobnie jak w przypadku innych ssaków nie ma minimalnego zapotrzebowania na węglowodany dla tych zwierzaków. Wiele tradycyjnych karm komercyjnych zawiera więcej węgli niż wybrałby sam kot – domowy czy dziki.  

Oprócz bardziej rozwiniętych opisowo argumentów powyżej istnieje jeszcze wiele innych, przemawiających za „mięsożernością” kotów. Zgodnie z dotychczasowymi badaniami nie posiadają one receptorów, które pozwoliłyby im rozróżnianie smaku słodkiego – dominującego w pokarmach pochodzenia roślinnego. Badania neurofizjologiczne nerwu twarzowego kotów wykazały reakcje na smak słony, gorzki, kwaśny natomiast brak odpowiedzi na smak słodki – jest to uwarunkowane genetycznie, ze względu na brak odpowiedniego receptora słodyczy. Potwierdzono to również u kocich kuzynów czyli lwów! Co więcej, kotowate jako gatunek nie mają dobrze rozwiniętych mechanizmów obronnych przed mikotoksynami, które w głównej mierze dotyczą grzybów i pleśni atakujących rośliny.

Co z witaminami? Rośliny są niezaprzeczalnie bogate w wiele różnych związków nierzadko bardzo ważnych do prawidłowego rozwoju organizmu człowieka. Taką substancją jest beta-karoten, będący prowitaminą witaminy A – znajduje się on jedynie w roślinach, stanowiąc jeden z ich barwników. Jak wykazały badania koty nie produkują aktywnej witaminy A z beta-karotenu – w przeciwieństwie do psów, zatem rośliny nie stanowią dla nich ważnego źródła w produkcji tejże witaminy.

Wyżej przedstawione argumenty stanowią dla nas potwierdzenie, że koty to zwierzęta bezwzględnie mięsożerne, u których białko stanowi zdecydowany fundament diety. Przy wyborze karmy dla naszych mruczków powinniśmy szczególnie zwracać uwagę na skład, aby dostarczyć im niezbędne dla prawidłowego rozwoju oraz utrzymania stanu zdrowia składniki odżywcze. W dzisiejszych czasach wybór karm komercyjnych jest ogromny, a składy różnorodne i nie wszystkie adekwatne do potrzeb naszych podopiecznych. Dieta jest bardzo istotnym elementem dobrostanu naszych braci młodszych, dlatego warto poświęcić temu tematowi kilka chwil aby w przyszłości uniknąć komplikacji na tle zdrowotnym.

ARTYKUŁY

Comparison of Expression of Glucokinase Gene and Activities of Enzymes Related to Glucose Metabolism in Livers between Dog and Cat
A. Tanaka, A. Inoue, A. Takeguchi, T. Washizu, M. Bonkobara and T. Arai*
Department of Veterinary Science, Nippon Veterinary and Animal Science University,
1-7-1 Kyonancho, Musashino, Tokyo 180-8602, Japan

Cats and Carbohydrates: The Carnivore Fantasy?
Adronie Verbrugghe, and Myriam Hesta, Jacquie Rand, Academic Editor

Kot jako mięsożerca – co to oznacza dla lekarza weterynarii?
dr hab. Michał Jank Wydział Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach UP, Poznań MAGWET

No Comments

Post a Comment